Pewnego najzwyklejszego dnia w szkole Oliwka i ja usychałyśmy z nudów. Cała godzina wychowawcza stracona na obliczanie zachowania! No co to się nie wydarzyło :) Ale na szczęście po to są brudnopisy i przybory rysownicze, aby uczeń nie zasypiał na lekcji. Oliwka zrobiła mi kolorowankę piórem i natychmiast wzięłam się do roboty. Zawsze, gdy współpracujemy, użyczamy sobie wielu narzędzi i co chwila można usłyszeć: "Mogę pożyczyć ten ciemny zielony? Dzięki. A! I jeszcze tę gumkę!". Zadając mniej więcej takie pytania, wynegocjowałam na całą lekcję świetnie wyposażony piórnik wraz z całą jego zawartością! To w nim znalazłam legendarny szary pisak. Aksamitnie rozmazywał swoim rysikiem narysowane piórem kontury tworząc piękne, atramentowe plamy. Wykorzystałam tę zdolność do utworzenia worów pod oczami u kolorowankowych postaci. Ukończone pisakowe bazgrołki prezentowały się tak:
![]() |
Kontury: Oliwka S.Wykończenie: Kinga Fritz |
Rysunek i wykończenie: Kinga FritzPrzybory rysownicze: Oliwka S. |
Ten uśmiech dziewczyny wyżej ukazanej mnie przeraża - jest taki... dziwny, tajemniczy. Taki... odrobinę psychodeliczny. Nie mam bladego pojęcia, dlaczego wytworzyłam takie mroczne postaci - może przemawiała przeze mnie moja gorsza strona? :)
Na bazgrołkach powyżej wykorzystałyśmy tylko cztery przybory: piórko o granatowym naboju, ciemnoniebieski, niebieski i szary pisak. To tylko kilka rzeczy, ale za to zabawa murowana (przynajmniej dla mnie i Oliwii). Jeszcze przez kilka dni nasza fascynacja stale się rozwijała, ale potem nastał okres wystawiania ocen i... Koniec. Niby czar prysł, a jednak ponownie poczęłam rozmazywać pióro szarym pisakiem. Tym razem nabój jednak został zmieniony na zielony. A zgadniecie czyje było pióro - oczywiście, że Oliwki :) Bardzo jestem Jej wdzięczna za tę cierpliwość, którą mi okazuje, kiedy pożyczam od niej różne rozmaitości. Dzięki Ci Oliwko, to dzięki Tobie mogłam stworzyć to:
Rysunek i wykończenie: Kinga FritzPrzybory rysownicze: Oliwka S. |
Z niewiadomych przyczyn, odnoszę wrażenie, iż kobieta przeze mnie narysowana jest Amfitrytą, słynną małżonką Posejdona. Wskazują na to liczne muszle i małże we włosach, a także przypominające je loczki. I jeszcze ta morska zieleń jej oczu! Czy postać powyżej przywodzi Wam kogoś na myśl? Kogo? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach - nawet nie wiecie, jak cieszy mnie każdy z nich.
Koniec już tych wywodów. Coraz bardziej wdrażam się w bycie blogerką rysunkową i staram się ograniczać pisemnie. Oceny wystawione, w szkole sielanka i nieliczne zadania domowe - pozostało nam, uczniom, tylko oczekiwać na WAKACJE! To w ich czasie (mam nadzieję) będę mogła się wyżyć artystycznie, oczekujcie więc coraz częstszych postów! Życzę Wam spokojnego schyłku roku szkolnego i, oczywiście, miłego weekendu. Do zobaczenia wkrótce.
~Kinga Fritz

Witaj Kinga!
OdpowiedzUsuńW oczekiwaniu na kolejny post natłukłem trochę ten licznik. ^__^
Rysunki świetne, jak zwykle, ale ten "zębiasty" normalnie uroczy! Moje klimaty. ^__^
Zielona też super, taka profesjonalna.
Pozdrawiam i piąteczka dla Bruno.
Kuba.