czwartek, 18 czerwca 2015

Opowieść o szarym pisaku, czyli o worach pod oczami i psychodelicznym uśmieszku

     Witam serdecznie wszystkich odwiedzających! Zmotywowałam się i po tygodniu odstępu od zamieszczania wpisów powracam bogatsza o nowe doświadczenia, a mianowicie, o bycie posiadaczką bloga o ponad pięciuset wejściach (po dwóch miesiącach). Jak na kilka postów to całkiem niezły wynik - nie sądzicie? Jubileusz to jubileusz, ale to nie na nim miałam się skupić. Więc przejdźmy do rzeczy - oto przybywam z opowieścią o szarym pisaku (tytuł opowieści może i jest dziwny, ale to dzięki niemu opracowałam wraz z koleżanką ciekawą metodę rysowania).
     Pewnego najzwyklejszego dnia w szkole Oliwka i ja usychałyśmy z nudów. Cała godzina wychowawcza stracona na obliczanie zachowania! No co to się nie wydarzyło :) Ale na szczęście po to są brudnopisy i przybory rysownicze, aby uczeń nie zasypiał na lekcji. Oliwka zrobiła mi kolorowankę piórem i natychmiast wzięłam się do roboty. Zawsze, gdy współpracujemy, użyczamy sobie wielu narzędzi i co chwila można usłyszeć: "Mogę pożyczyć ten ciemny zielony? Dzięki. A! I jeszcze tę gumkę!". Zadając mniej więcej takie pytania, wynegocjowałam na całą lekcję świetnie wyposażony piórnik wraz z całą jego zawartością! To w nim znalazłam legendarny szary pisak. Aksamitnie rozmazywał swoim rysikiem narysowane piórem kontury tworząc piękne, atramentowe plamy. Wykorzystałam tę zdolność do utworzenia worów pod oczami u kolorowankowych postaci. Ukończone pisakowe bazgrołki prezentowały się tak:

Kontury: Oliwka S.

Wykończenie: Kinga Fritz


Rysunek i wykończenie: Kinga Fritz

Przybory rysownicze: Oliwka S.


     Ten uśmiech dziewczyny wyżej ukazanej mnie przeraża - jest taki... dziwny, tajemniczy. Taki... odrobinę psychodeliczny. Nie mam bladego pojęcia, dlaczego wytworzyłam takie mroczne postaci - może przemawiała przeze mnie moja gorsza strona? :)
     Na bazgrołkach powyżej wykorzystałyśmy tylko cztery przybory: piórko o granatowym naboju, ciemnoniebieski, niebieski i szary pisak. To tylko kilka rzeczy, ale za to zabawa murowana (przynajmniej dla mnie i Oliwii). Jeszcze przez kilka dni nasza fascynacja stale się rozwijała, ale potem nastał okres wystawiania ocen i... Koniec. Niby czar prysł, a jednak ponownie poczęłam rozmazywać pióro szarym pisakiem. Tym razem nabój jednak został zmieniony na zielony. A zgadniecie czyje było pióro - oczywiście, że Oliwki :) Bardzo jestem Jej wdzięczna za tę cierpliwość, którą mi okazuje, kiedy pożyczam od niej różne rozmaitości. Dzięki Ci Oliwko, to dzięki Tobie mogłam stworzyć to:



Rysunek i wykończenie: Kinga Fritz

Przybory rysownicze: Oliwka S.



     Z niewiadomych przyczyn, odnoszę wrażenie, iż kobieta przeze mnie narysowana jest Amfitrytą, słynną małżonką Posejdona. Wskazują na to liczne muszle i małże we włosach, a także przypominające je loczki. I jeszcze ta morska zieleń jej oczu! Czy postać powyżej przywodzi Wam kogoś na myśl? Kogo? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach - nawet nie wiecie, jak cieszy mnie każdy z nich.
     Koniec już tych wywodów.  Coraz bardziej wdrażam się w bycie blogerką rysunkową i staram się ograniczać pisemnie. Oceny wystawione, w szkole sielanka i nieliczne zadania domowe - pozostało nam, uczniom, tylko oczekiwać na WAKACJE! To w ich czasie (mam nadzieję) będę mogła się wyżyć artystycznie, oczekujcie więc coraz częstszych postów! Życzę Wam spokojnego schyłku roku szkolnego i, oczywiście, miłego weekendu. Do zobaczenia wkrótce.
~Kinga Fritz


1 komentarz:

  1. Witaj Kinga!
    W oczekiwaniu na kolejny post natłukłem trochę ten licznik. ^__^
    Rysunki świetne, jak zwykle, ale ten "zębiasty" normalnie uroczy! Moje klimaty. ^__^
    Zielona też super, taka profesjonalna.
    Pozdrawiam i piąteczka dla Bruno.
    Kuba.

    OdpowiedzUsuń