Gdy teraz na nią spoglądam, nie czuję tego dogłębnego uczucia beznadziejności, co na początku pracy nad nią. Z mojego (kiedyś) największego utrapienia, przekształciła się w (moim zdaniem) pracę niezwykle udaną. Koszula w ciepłych, intensywnych barwach, luźno opadająca na jej ramię, nadaje całemu bazgrołkowi wyrazu, przy okazji silnie kontrastując z jej ciemną skórą. W oczy trochę rzuca się dysproporcja jej ramion (prawe jest szersze od lewego), ale i tak jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego (co jest nowością, zważywszy na moje bardzo surowe podejście do wyglądu moich prac i w ogóle).
"Tylko jeden rysunek na wpis, to wstyd dla blogera" - pomyślałam. - "Już wiem, dorysuję Murzynce młodszego brata" - i nie zwlekając ani chwili dłużej, zabrałam się do bazgrolenia. W ekspresowym tempie zakończyłam prace nad nowym pomysłem, jednak po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, iż proces ten, wcale nie był taki znowu krótki. Zresztą, sami zobaczcie - można ze zdjęć wyróżnić kilka etapów:
Tak bardzo mi się podoba -chyba go znów narysuję |
Etap I - szkicowanie i rysowanie konturów
Po uprzednim rozplanowaniu, jak mają wyglądać poszczególne elementy twarzy chłopca, zabrałam się za kreślenie konturów. Murzynek bardzo ładnie i młodziutko się prezentował. Ale do czasu...
Etap II - wypełnianie twarzy (bez brwi)
I to w nim coś zaczęło iść nie tak, a mianowicie Murzynek jakoś wyblakł zaczynając przypominać Mulata, przy okazji postarzając się o kilka lat (no może nie takie "kilka").
Etap III - wypełnianie włosów i zakończenie prac
Dokończyłam bazgrołek, spodziewając się polepszenia sytuacji, ale nic takiego nie zaszło. Murzynek stał się (chyba) dwudziestoletnim Mulatem przy okazji całkowicie wykluczając możliwość wcielenia go w młodszego, a tym bardziej brata Murzynki. Szkoda :(
A teraz dodatek specjalny: ostatnio w starociach odnalazłam obrazek Czarnoskórej (no, właściwie Niebieskoskórej, bo tylko taką kredkę miałam przy sobie) z roku 2011, który wytworzyłam na kolonii. Gotowi?
Ups, te ramionka są chyba zbyt malutkie dla tak dużej głowy :) Ale i tak jak na pracę dziewięcioletniego dziecka jest bardzo realistyczna i dopracowana. A co Wy myślicie? Czy podobają się Wam prace, które dziś przygotowałam? Pamiętajcie o tym, że pod każdym wpisem jest coś takiego jak strefa komentarzy i każdy może coś takiego napisać - może spróbujecie? Będzie mi niezmiernie miło ^_^
Jest mi przykro oznajmić, że nikt nie wygrał konkursu, który ogłosiłam w ostatnim wpisie. Nikt nie wysłał mi screena z tysięcznym wejściem. NIKT. Na razie nie planuję candy wznowić aż do odwołania. To trochę smutne :(
Tym dosyć pesymistycznym akcentem kończę dzisiejszy post. Może w najbliższym czasie ktoś zacznie komentować moje wpisy, dzięki czemu humor mi się troszkę poprawi, kto wie? I tak dobrze mi na razie dzięki wyjazdom wakacyjnym. Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku
~Kinga Fritz
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPięknie rysujesz Kinga! Często odwiedzam Twojego bloga. Gdybyś zmęczyła się tworzeniem bazgrołków z wyśmienitym efektem, to zapraszam Cię na mojego bloga o książkach. Znajdziesz tam ciekawe pozycje, dzięki którym miło spędzisz czas i zrekaksujesz się, no i oczywiście nabierzesz siły do rysowania następnych bazgrołków. Serdecznie zapraszam! :)
OdpowiedzUsuńOto link:ochksiazki.blogspot.com
Pozdrawiam, Verka :*
P.S. Rysuj więcej tych brulionowych bazgrołków! :)
Cześć Kinia! Co tam? Mogłabyś chociaż spróbować narysować jakąś postać z mojej książki? Np. Vanessę. :)
OdpowiedzUsuńZuzia